Legnica: Morderca z Lechitowa wpadł w szał w sądzie (ZDJĘCIA)

Dominik K. (29 lat), oskarżony o zamordowanie w Lechitowie koło Góry przyjaciółki i żony, doprowadził do przerwania procesu przed legnickim Sądem Okręgowym.

1/8
Skutego kajdankami mężczyznę do sali rozpraw wprowadzili policjanci. Na ławie oskarżonych siedział skulony, trzęsąc się, z opuszczoną głową. Po sprawdzeniu przez sędziego Aleksandra Żurakowskiego listy świadków nagle przeraźliwym głosem zaczął krzyczeć: "Wy kur...! Wy kur... !" i padł na podłogę. Gdy policjanci wyprowadzili go z sali, zaczął wrzeszczeć na korytarzu. Sędzia Żurakowski przerwał rozprawę i polecił zbadanie oskarżonego. Akurat obecnych było troje biegłych psychiatrów, którzy mieli przedstawić opinię.

Zobacz tęż: Oskarżenie dla mordercy

- Zrobił to celowo - mówiła nam na korytarzu Krystyna Dobrzańska, matka zamordowanej żony K. - Chciał przerwać proces i przy okazji być w gazetach. On jest bardzo cwany.

Biegli nie stwierdzili u K. zaburzeń psychicznych. Ale ma on osobowość psychopatyczną. Reaguje np. nagłą agresją na słowa krytyki. Nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego zabił kobiety. Po wyprowadzeniu K. z sali rozpraw wezwano karetkę. Lekarz dał mu lekarstwo na uspokojenie. Biegli psychiatrzy uznali, że jego zachowanie było demonstracją manipulacyjną. Sędzia Żurakowski wyznaczył kolejną rozprawę na 6 marca. I zagroził oskarżonemu, że jeżeli sytuacja się powtórzy, proces będzie toczył się bez niego. Grozi mu dożywocie.

Dominik K., według prokuratury, zamordował swoją 25-letnią żonę w nocy z 12 na 13 grudnia 2010 r.
∨ Czytaj dalej

Zadał jej ciosy w głowę młotkiem. Zbezcześcił ciało, a potem ukrył je pod podłogą w sypialni syna. Miesiąc wcześniej zamordował 23-letnią przyjaciółkę, z którą łączył go romans. Jej ciało też zbezcześcił i wrzucił do glinianek.

Zobacz też: Morderca ma na koncie więcej przestępstw

Zamordowanym kobietom zabrał telefony komórkowe. Matce żony wysłał esemesa z jej telefonu. Pisał, że jest szczęśliwa i żeby jej nie szukano. - Moja córka wyszła do sklepu - opowiada matka zamordowanej przyjaciółki K. - Dostawałam z jej telefonu listy, że jest w ciąży, mieszka u swojego chłopaka i nie wróci do pier... Lechitowa.

Morderca został zatrzymany w lutym minionego roku za inne przestępstwa. Przyznał się do zabójstw. - Potrafił tymi esemesami zwodzić policjantów - mówi Marcin Dobrzański, brat żony mordercy. - Gdy zauważyliśmy w ich domu, że rozchodzą się panele, uciekł. Przysłał jeszcze esemesa "Kocham was i przepraszam". To jest człowiek, który nie pił, nie palił, ale był kłótliwy. Teraz ja wychowuję ich trzyletniego synka - dodaje.
Zygmunt Mułek Zygmunt Mułek
źródło: Polska Gazeta Wrocławska

Komentarze (1)

avatar

Wybierz kategorię